Giza w pierwszym składzie Skorży? Oby!
Bloger z Krytej | czerwiec 7, 2010 | 10:11 po południuPo zwolnieniu Jana Urbana ze stanowiska trenera, szefostwo Legii bardzo chętnie nazywało nadchodzące zmiany rewolucją. Cel rewolucji nie był już tak chętnie nakreślany, choć można zakładać, że zmiana oblicza drużyny miała służyć lepszej grze, a nawet być nawet krokiem ku wielkiemu sukcesowi. Historia pokazuje, że rewolucje rzadko kiedy prowadzą ku czemuś lepszemu niż “stary system”. Czy więc obawiać się rewolucji, której właśnie jesteśmy świadkami?
Na pierwszy rzut oka, tak. To, co teraz dzieje się w Legii, to eksperyment którego próżno szukać w cywilizowanej piłce. Chętnie przyjrzę się drużynie, która w tym samym czasie wymieniła pół składu, trenera i osiągnęła sukces. Ja nie potrafię takiej znaleźć. Pewnie można znaleźć przykłady radykalnych zmian na ławce trenerskiej ALBO ławce zawodników prowadzące do sukcesu w krótkim czasie, ale zmiany tu I tu prowadzące do sukcesu? Real Madryt po pierwszym Perezie? Chelsea za wczesnego Abramowicza i Man City za szejków odpadają, bo starzy managerowie jednak, choć przez krótki czas, prowadzili stare-nowe drużyny.
Może więc odrzucić założenie, że Skorża jest radykalnym zwrotem? Wierząc, że eksperyment “Legia 2010/11″ ma większe szanse powodzenia tylko przy względnej stabilności na ławce trenerskiej, należałoby przyjąć założenie, że myśl i warsztat Skorży nie powinny odbiegać znacząco od myśli i warsztatu Urbana. Zwolennik koncepcji trenerskiej Beniteza opartej na ścisłym egzekwowaniu skomplikowanych układów taktycznych, fan filozofii posiadania piłki najlepiej reprezentowanej obecnie przez Barcelonę, człowiek, dla którego mecz jest partią szachów podlegającą drobiazgowej analizie. Trener, który widział już w swoich zespołach Gizę i Grzelaka. W wielu aspektach blisko Skorży do “wielkiego poprzednika”. Jeśli więc system Amisco będzie się przegrzewał a my zastanawiać się skąd w pierwszym składzie faworyci Urbana to… jakaś szansa na sukces w nadchodzącym sezonie jest.
Tylko, w takim razie, skoro mamy trochę lepszą wersję Urbana, po co było robić rewolucję w składzie?






Dyskusja trwa