Jaka liga taki protest
Bloger z Krytej | styczeń 11, 2010 | 4:20 po południuNa Anfield Road konflikt między kibicami a właścicielami klubu wszedł w nowy etap. Przy okazji zajrzałem na stronę protestujących. Szok. Odwołanie do wspólnej wszystkim kibicom Liverpoolu idei, jasna definicja sytuacji, wskazanie winnych poparte rzetelnymi argumentami, precyzyjnie określone cele oraz propozycje konkretnych działań. Wszystko w duchu “jeśli nie popierasz naszego protestu, to dlatego, że jeszcze nie wiesz o nim wystarczająco dużo “. Wygląda jakby wynajęto znającą się na fachu agencję pr-ową. Albo przynajmniej zrozumiano czego się chce.
Większość z nas zżyma się na dziennikarzy piszących o proteście na Łazienkowskiej. Jestem ciekaw, co po akcjach w stylu SOS o proteście kibiców Legii napisałby na blogu taki Michał Pol. Być może zwróciłby uwagę na to, że Mariusz Walter nie wywiązał się z obietnic dawanych kibicom w dniu kiedy ITI kupowało Legię. Liga Mistrzów to marzenie ściętej głowy, klub jest zadłużony po uszy a porażki ponosimy nie tylko na boisku i nie tylko z Wisłą i Lechem. Jedyny powód do dumy – nowy stadion – buduje miasto.
Oczywiście nie ma sensu porównywać angielskiego protestu z tym, który odbywa się na Łazienkowskiej. To trochę tak, jakby oczekiwać od Iwańskiego czy Gizy gry na poziomie Premiership. Warto jednak patrzeć w tamtą stronę. Warto czasami złapać dystans do smutnej rzeczywistości.






Dyskusja trwa