Gdzie jest psycholog?
Bloger z Krytej | marzec 7, 2010 | 7:09 po południuDawno temu wchodzący dopiero do pierwszej drużyny piłkarz Manchesteru United dziwił się głośno w szatni, że jego ojciec, górnik zarabia w ciągu miesiąca tyle co Bobby Charlton w ciągu jednego dnia. Charlton odpowiedział mu, że jego ojciec nie musi na oczach tysięcy kibiców grać przeciwko Bobby Moore’owi.
O Legii mówi się, że dla piłkarzy jest krainą mlekiem i miodem płynącą. Mają wszystko poza wynikami i nie muszą martwić się o nic, poza presją trybun. Oczywiście, wpływ na boiskowe wydarzenia ma także atmosfera na trybunach. Jednak wskazywanie przyczyn porażki brakiem dopingu, przyznawanie się do słabej psychiki, w ustach trenera brzmią groteskowo.
Jęczenie Urbana kompromituje go jako trenera. Może zamiast koncentrować się na okrzykach z trybun, jego piłkarze skupią się na, nawiązując do klasyka, dwóch celnych podaniach. A jeśli ma tak fatalnych piłkarzy, jeśli ma tak fatalnych kibiców, niech pokaże klasę gdzie indziej. Może, skoro Urban ciągle nie może przyzwyczaić się do atmosfery, zatrudnić trenera, dla którego atmosfera nie będzie przeszkodą w rozwinięciu skrzydeł? Może nowy trener, zamiast żalić się na kibiców oczekujących gry na poziomie cen biletów (a więc europejskim), mógłby ich zawstydzić “każąc” cieszyć się im po golach, składnych akcjach i walce bez narzekania na zbyt ciężkie piłki.
A na marginesie. Wiecie co po dzisiejszej porażce jest najsmutniejsze? Że drużyna, która przegrała jest na drugim miejscu w tabeli z dużymi szansami (tak, tak, mimo wszystko) na mistrza. Wyobrażacie sobie przerażenie Gizy na myśl o grze na jakimś czterdziestotysięczniku?







Dyskusja trwa