Tak się urodzi legenda?
Bloger z Krytej | marzec 29, 2010 | 9:23 po południuMaciej Iwański. Nie można napisać, że jest na ustach wszystkich, ale z pewnością przeżywa właśnie największe zainteresowanie własną osobą w karierze. Wspaniały moment, by zbudować interesujący wizerunek. Potrzeba tylko jednego. Poprowadzenia Legii do zwycięstwa na Bułgarskiej.
Iwański słynie z tego, że pęka w trudnych momentach. A to w eliminacjach Ligi Mistrzów, a to w reprezentacji. W Legii tak naprawdę nie miał jeszcze ani trudnego momentu. Do dziś. Film Węgrzyna i gest Kozakiewicza wyprowadziły Iwańskiego na szczyt popularności, ale tej negatywnej. W tym sensie, to moment dla Iwańskiego najtrudniejszy. I właśnie w tym momencie, były kapitan Legii dostaje szansę przekucia skupionej na nim, negatywnej uwagi kibiców na coś, co może być początkiem drogi ku galerii najbardziej kontrowersyjnych, a więc i największych piłkarzy Legii.
Mecz z Lechem może być przełomem w karierze wielu zawodników, ale szczególny wymiar będzie miał tylko dla Iwańskiego. Wystarczy tylko, że stanie się bohaterem wieczoru. Bohaterem pozytywnym.







Dyskusja trwa