Pasja ojca, Pietro Fanna i ciarki na plecach, czyli dlaczego kibicuję Legii
Bloger z Krytej | luty 10, 2010 | 12:20 przed południemJeszcze raz zebrało mi się na prywatę. Z góry przepraszam za długi i pewnie nudny dla wielu wpis, ale doszedłem do wniosku, że nadszedł chyba czas by zmierzyć się z naprawdę poważnym tematem. To próba zdefiniowania podstawowej kwestii – co to znaczy być kibicem (Legii oczywiście). Próba definicji czysto subiektywnej, oczekującej weryfikacji z Waszej strony.
Otóż tak jak już; kiedyś pisałem, Legię przyprowadził mnie mój ojciec, gdy miałem dwa lata. Mead powiedziałby, że Legia to ważny element mojej socjalizacji pierwotnej. Pewnie miałby rację, bo nic z pierwszych meczów nie pamiętam, ale ewidentnie pasja ojca zakorzeniła się u mnie głęboko. Moje pierwsze świadome wspomnienia mają charakter telewizyjny. Gdzieś od ‘93 siedziałem na Żylecie, i choć zdarzyło mi się pojechać na wyjazd, nigdy nie byłem ultrasem. Nigdy nie szukałem takiej możliwości. Nie potrzebuję pośrednika, kolegów, którzy nadadzą sens mojemu kibicowaniu. Dlatego też ciarki przechodzą mi po plecach wtedy, gdy kibice podłączają się pod spontaniczny doping, a nie wtedy, gdy cały stadion tańczy małego walczyka, bo tak zarządził zapiewajło. Relacja z Legią to dla mnie relacja osobista.
Nie oznacza to, że czuję się dobrze sam. Nawet najwspanialsze zwycięstwo nie cieszy, gdy nie mogę podzielić się radością z kimś, kto mnie rozumie. Dlatego pierwsza gol, który świadomie przeżyłem na stadionie Legi, zrobił na mnie kolosalne wrażenie, bo miałem wokół mnie ludzi, którzy tak jak ja cieszyli się z tego samego. Ale przeżycia są różne. Dołowanie w lidze za Etmanowicza, “Legia mistrz!” w Alejach Ujazdowskich, Fedoruk i trzy czerwone kartki, hymn Ligi Mistrzów, Kucharski w ostatniej minucie, siedem goli w derby – jeśli ktoś opowiada o tych wydarzeniach z pasją, wiem, że to ktoś podobny do mnie. Z drugiej strony nawet gdy nosimy te same barwy nie rozumiem kogoś, kto ekscytuje się polowaniami na czarnych, albo twierdzi, że prawdziwa Legia to CWKS. Po prostu mówimy o czym innym. Kibicujemy Legii, ale często mamy na myśli coś zupełnie innego, bo wspólnota kibiców to wspólnota podobnym wspomnień.
Ta wspólnota nie ma dla mnie charakteru wspólnoty krwi. Na stadionie czuję się częścią większej całości, ale całości anonimowej a nie bractwa po szalu. Oczywiście kiedy ktoś jest upokarzany bo jest kibicem Legii jestem z nim solidarny i pomogę mu jak tylko będę mógł, ale nie wstawię się za człowiekiem popełniającym przestępstwo tylko dlatego, że nosi te same barwy.
Moje wspomnienia wiążą nierozerwalnie Legię z Warszawą. Pewnie, gdyby mój ojciec wybrał Polonię, mówiłabym to samo o Czarnych Koszulach, ale stało się inaczej, więc myśląc Warszawa mówię Legia, a myśląc Legia mówię Warszawa. Nie potrzebuję dodatkowych dowodów na jej warszawskość. Dlatego uważam, że miasto miało obowiązek postawić nowy stadion, tak samo jak uważam, że mieszanie Legii i Powstania Warszawskiego to zbędna próba nadania klubowi warszawskiego charakteru. Coś, co jest prawdziwie warszawskie nie musi tego udowadniać. Jeśli pomagasz Powstańcom to zasługujesz na szacunek, ale co ma do tego Legia?
Legia jest dla mnie możliwością przeżywania i tworzenia wspomnień. Czekam na wydarzenia o których będę mógł wspominać i opowiadam przeżycia, których doświadczyłem. Dopóki będę miał wspomnienia, dopóty Legia będzie wzbudzać we mnie emocje. Od klubu oczekuję dostarczenia mi tych przeżyć. Jeśli piłkarze, trenerzy czy pracownicy klubu tego nie robią, wtedy jestem na nich zły. Ten stan, który Nick Hornby określił uzależnieniem od emocji, tkwi we mnie zbyt głęboko. Dlatego mogę się złościć, ale nie zrezygnuje z oczekiwania na kolejne dawki. Będę jednak protestował najsilniej jak mogę, gdy zorientuję się, że klub działa jak chciwy diler, sprzedający uzależnionym oszukany towar po złodziejskich cenach.
Czuję, że Legia jest częścią mnie, ale nigdy nie powiem, że Legia to ja. Wiem, że to dobro wspólne o które staram się dbać jak tylko potrafię. Dlatego prowadzę tego bloga. Piszę o rzeczach, które mi się na Legii nie podobają nie dlatego, że jestem z natury pesymistą, ale dlatego, że chciałbym złe rzeczy nazywać złymi. Niezależnie od tego, czy to co złe pochodzi od innych kibiców czy z klubu.
Czym dla Was jest bycie kibicem?






Może teraz będzie lepiej
http://www.portalkibica.pl/aktualnosci/jak-kibice-moga-zdobyc-uwage-mediow.html
Senatorze ja Twoją analogię rozumiem , jednak , w zetknięciu z nią mogą się pojawić utrzymane w “libacyjnej” konwencji takie nieopatrzne stwierdzenia :
“Melanż jest najwazniejszy , a są tacy którzy go realizują i nigdy w żadnym pijactwie nie uczestniczyli , a Ty im w metaforze alkoholizm przypisujesz . Owszem kiedyś balangi były świetne , z morzem wódki , piła wiekszość bo taka była tradycja , ale to już odchodzi w przeszłość . Teraz ci co na melanżu chcą pić na umór , zamykają się w oddzielnym pokoju we własnym gronie , nikomu postronnemu nie wadzą , nikogo innego nie zaczepiają . Im nic nie pomoże , żadna kuracja , im na tym nie zależy , profesjonalnie się przygotowywują , chcą być na bani i to na maksymalnie jak najwiekszej , wysokooktanowej , łoją spirytus i są z tego dumni , ale takich jest już niewielu . Przynajmniej tak nas zapewniają uczestniczący w melanżu abstynenci . Co z tymi , którzy za abstynentów się nie uważają , a w oddzielnym pokoju z notorycznymi , zdiagnozowanymi alkoholikami się nie zamykają . …… ”
Senator dla mnie jesteś Gość i tyle w temacie , tak trzymaj , wiecej cukrzyć nie będę , już i tak za bardzo na tym blogu w tyłek innym właziłem
, cholera , jakiś mięczak ze mnie się robi !
Na koniec , co do felietonu na Legia.net , Senatorze dzięki za okazane zaufanie i wiarę , iż bym podołał zadaniu , oferta kusząca , ale naszły mnie takie refleksje :
W tej chwili każdy tekst opublikowany na piłkarskim portalu , w którym znalazłyby się odniesienia do problemu ustawek , byłby interpretowany jako próba recenzji programu TVN Uwaga , do którego link sprezentował nam Kula . “Weszło.com” zaprezentowało ten materiał filmowy , ale bez słówka komentarza , ciekawe jak inne Redakcje patrzą na ten “gorący kartofel” , być może podobnie nie będą go chciały z ognia wyjmować .
Pryzmat tego programu może zniekształcić wymiar naszej dyskusji , byłby odbierany jako podstawa wyjściowa do rozważań , a przecież u nas , de facto , mógłby stanowić jedynie jakiś rodzaj epilogu , z którego wymową jedni z nas by się zgadzali , inni być może niekoniecznie . Materiał filmowy jest bardzo silny , o bardzo dużym efekcie emocjonalnym , przedstawienie teoretycznych dysput w jego cieniu , może być karkołomne . “Ustawki” to istotny , ale jeden z wielu elementów dyskusji , dlaczego miałby zdominować inne kwestie , przecież wyszlismy od pytania naszego Gospodarza : “Czym dla Was jest bycie kibicem ? ”
Felieton prezentujacy naszą dyskusję , winien być syntezą naszych wypowiedzi , czułbym się zobowiazany do rzetelnego i skrupulatnego ich przedstawienia , a taka obszerna formuła niekoniecznie moze sprzyjać próbie zafrapowania tematem jak najszerszego grona odbiorców .
Dla nas samych i czytelników bloga tworzenie jakiegoś “protokołu rozbieżności” uważam za zbędne , mam nadzieję , że za jakiś czas , moze latem , Bloger z Krytej pozwoli nam kontynuować tematy , jego głowa , jak je zapodać , z której strony .
Natomiast Senatorze gdyby Tobie udało się zainteresować , zainspirować tematami , które poruszalismy , Redaktorów z Legia.net to uwazałbym to za świetne posuniecie . Gdyby chcieli podnieść te kwestie , odnieść się do nich na własnym portalu , to super sprawa . Gdyby powołali się na nasz blogowo-komentujący głos , uwzglednili go , ekstra !
Gdyby chcieli otworzyć redakcyjno-kibicowską dyskusję na przykład w formule eseji w poszczególnych zagadnieniach , sądzę , że wiekszość z tu wypowiadających się byłaby zainteresowana . Mówiąc szczerze mnie brakuje publicystyki kibicowskiej , czasami w takich podstawowych , newralgicznych kwestiach . Może dzieje się tak przez ten konflikt i lęk przed permanentną napinką , ale próbować warto , czemu nie szukać odpowiedzi , na takie pytania :
1.Czym jest bycie kibicem ? Zagadnienie na tapecie , treściwy wywód Gospodarza i 100 wpisów na blogu poruszajacych też poniższe punkty .
2. Kto to jest “kibol’ i jakie faktycznie on miejsce zajmuje na polskich stadionach ? Rzeczpospolita kibolska to fakty czy urojenia ? Czy ruch kibicowski równa się ruchowi kibolskiemu , co jest przyczyną takiej kategoryzacji ? Dlaczego OZSK został zignorowany przy piłkarskim okragłym stole , czy słusznie ?
3.Jaką rolę mają pełnić stowarzyszenia kibicowskie , faktycznie reprezentują ogół kibiców czy tylko ich najaktywniejszą część skupioną w tzw. ruchu kibicowskim ? Ruch kibicowski – co to jest ? Jaka idea leży u podstaw zakładanych Sekcji Sympatyków danych klubów , czy jest nią idea red. Grzegorza Aleksandrowicza ? Faktycznie jest realizowana , czy raczej stanowi tylko sztafaż ? Czy idee ruchu kibicowskiego są zgodne z ideami red. Grzegorza Aleksandrowicza ?
4. Co to jest etos kibicowski , czy w ogóle istnieje , jakie są jego części składowe ? Etos kibicowski to tylko kodeks zachowań , czy coś wiecej ? Rywalizacja międzykibicowska – jaką rolę odgrywa , na czym polega , w czym ma się przejawiać ?
5. Piknik versus fanatyk – dwa odrębne światy ? Skazani na konflikt czy symbiozę ? Szacunek i uznanie czy szydera i drwina , czy jest szansa , żeby to pierwsze zastapiło to drugie , jakie warunki muszą zostać spełnione ?
Pytania , niektóre może banalne , może naiwne , ale ja mam wrażenie , że odpowiedzi nie muszą być absolutnie dla wszystkich oczywiste . Tu są otwarte pola do dyskusji i wyjasnień bez których trudno rozwiać watpliwości uzyskać obopólne zaufanie .
Zajmowanie się tym w trakcie rozgrywek uważam za chybione , będą bardziej pociągające tematy , natomiast w przerwach między sezonami , to czas i miejsce na tego rodzaju rozważania .
W piatek pierwszy mecz więc w Legia.net może również gdzie indziej , jest czas do końca rozgrywek na zastanowienie czy powyższe kwestie warto w ogóle roztrząsać ?
Wspaniały kibicu Locosusie ależ nie każdy kto pije to alkoholik tak jak nie każdy kibic to samo zło ( w oczach społeczeństwa)
http://www.legia.net/index.php?typ=news&id=36257
Pamiętaj jednak jeśli kiedyś w życiu trafisz na takiego gościa jak ja z przed 20 lat a będziesz chciał mu pomóc,
możesz tylko zrobić jedno. Być dla niego największym sku…m jakiego spotkał w życiu . Zero litości , ani odrobiny współczucia . Zasada jest jedna . Jeśli nie pomoże sobie sam nikt mu nie pomoże. Może teraz łatwiej zrozumiesz dlaczego tak często nie mam litości w ocenie niektórych działań kibiców.
Co do drugiej sprawy. Miałem tu na myśli j ten wątek który mówi o tym, ze wszyscy jesteśmy prawdziwymi kibicami , zasadzie nie narzucania swoich wizji. . Tak wybiórczo krótko ale moim zdaniem warto by było upowszechniać ten oczywisty fakt.