W dupie byłeś, gówno widziałeś
Bloger z Krytej | grudzień 7, 2009 | 9:08 po południuSorry za prywatę.
Blogiem z Krytej wzięło się z prostej potrzeby dzielenia się stawianymi pytaniami i szukaniem odpowiedzi. Potrzeby, która przyświeca pewnie większości blogerów. W miarę publiczne zadawanie pytań i stawianie odpowiedzi prowokuje dyskusję. To najlepsza rzeczy w całym blogowaniu. Mogę i pewnie się mylę w wielu kwestiach, ale to właśnie dyskusja naprowadza na właściwe odpowiedzi. Im więcej własnych przemyśleń, tym większa niezależność.
Niezależność nie każdemu się podoba. Dla mediów i właścicieli klubów każdy kto myśli niezależnie jest kibolem. Nieważne czy domaga się rac i bengali czy jakiejś formy nadzoru nad właścicielami klubu, któremu kibicuje od urodzenia. Kibol ma dyskredytować wszystkich równo. Oskarżenia o bycie konfiturą opłacanym przez ITI/KP to próba dyskredytacji ze strony kibiców. Obie strony wykluczają niezależne opinie, mają jasne wizje, które nie podlegają dyskusji. Każda opinia podważająca założoną wizję jest wysoce niepożądana.
Tylko komu, w obecnej sytuacji, dyskusja, wymiana opinii potrzebna jest jak powietrze? Kibicom tworzącym chylący się ku upadkowi ruch, czy klubom i mediom, których od wejścia do piłkarskiego raju dzieli tylko rozprawienie się z kibolstwem?
Nie wiem dlaczego ktoś uznał, że właśnie ten wpis jest godzien uwagi. Może ze względu na próbę definicji “dopingu”, może na jakiś straszny błąd merytoryczny (typu trener Ulanowski:). Nie wiem. I mimo tego, że pod wpisem znalazło się ponad 300 wpisów nie wiem nadal. Przez moment liczyłem na argumenty w dyskusji. Skończyło się na tym, że głównym argumentem w dyskusji jest potrzeba zdyskredytowania mnie. Zastanawiam się w imię czego protestujący chcą uciszyć każdy niezależny głos?
Kluczowym argumentem nie jest teza, opinia, wniosek tylko pochodzenie, przeszłość i nieskończona ilość negatywnych cech autora opinii. A jeśli nie można mu przypisać żadnej cechy, należy ją wymyślić. Nie ma więc znaczenia to, co piszę. Znaczenia nie ma nawet to, że zakładając BzK – jak mi się wtedy wydawało blog niezależny od sympatii klubowych i bardziej tajemniczy – stworzyłem nowego, mniej zaangażowanego nicka, którym posługiwałem się niezależnie od starego, wysłużonego i kojarzonego z wieloma rzeczami nie związanymi z piłką nożną. Znaczenie ma prawda zmyślona, że sam ze sobą dyskutowałem.
Na moje tezy na temat sytuacji na Legii kluczowy wpływ ma także to, że pięć lat temu dyskutowałem na forum Polonii. Owszem dyskutowałem z kibicami Polonii, bo mnie wkurzali. Co więcej, kiedyś moim wielkim marzeniem była praca w piłce nożnej. Możliwość zbliżenia się do profesjonalnej (jak mi się wtedy wydawało) piłki dali mi szefowie Legii. Niestety, nie w Legii, bo dokładnie wtedy poszli pracować do Polonii. Dziś mogę im dziękować za uzmysłowienie w jakie gówno się pchałem. Dodam więcej. Mój ojciec wychował się na Muranowie, mam zaliczone tylko dwa wyjazdy (oba do Łodzi), a w pierwszej turze ostatnich wyborów na prezydenta Warszawy głosowałem na Borowskiego.
Czym, jeśli nie podkreślaniem własnej słabości i bezradności jest atak nie na poglądy ale na osobę? Boli mnie, że protestujący, bądź co bądź kibice Legii, opanowali metodę personalnego ataku do doskonałości. Czy naprawdę nie rozumieją, że systematycznie, dzień po dniu, komentarz po komentarzy, akcja po akcji idą na dno?






“Looknijcie’ na tę fotkę:
http://www.legia.com/www/galerie/wydarzenia/2009-12-13_nagrody/big/1004.jpg
No, ja bym się nie obraził, to mimo wszystko jest niezły grajek.
Andrzej –
tak skomentuje to zdjęcie…
Senator – Kosmala mówi, że stadion zapełni się sam… nie ma co bać się
serio, oni o piłkce i kibicach to mają takie pojęcie, że jestem w szoku
Moge sie założyć, że pójda ogromne pieniądze na promocje ale czy to coś da… ? Zobaczymy
W sumie tak myślę, na chuj kupować gwiazdy za miliony jak stadiony ala Camp Nou same się zapełniają… Głupi ci ludzie z Zachodu, u nas potomkowie komuny mają inny pomysł na życie
ciekawe czy nie znajdzię się ekipa rebeliantów chętnych to zweryfikować
Szanowny kibicu Kula niestety też to czytałem. Pamiętasz naszą rozmowę telefoniczną ? Żeby nie spotkanie Walter Jano Mucha pasowałaby tu idealnie twoja teza ,że będą wycofywać się z klubu.
Można łudzić się nadzieją ,że jednak wzmocnienia będą . Nie potrzeba wielu . 2 może 3 ale takich którzy zrobią różnicę. Na ogół nikt nie chwali się jakie i z kim prowadzi negocjacje. Tak sobie dodaję otuchy
Senator – mówiłem Tobie, że Wejchert chciał wyjść z Legii i padło hasło, że po wybudowaniu stadionu. Walter chętniej chce ciągnąć sprawę do końca ponieważ to dla niego sprawa osobista
i tak wygląda sytuacja – jednego już nie ma, pewnie niedługo i drugi dostanie bilet bez powrotu.
Uważam, że oni się wykręca niedługo… za drogi interes dla nich.
Sam nie wiem szanowny Senatorze. Wszystko w rękach zarządu?? Do mnie niestety pasuje parafraza motta tego newsa. “W dupie jestem, gówno widzę”. Z całą pewnością nie znam wielu szczegółów, jak chociażby drogi kibic Kula. Mogę tylko żałować, że On nie chce się podzielić swoimi wiadomościami, a raczej nie może – omerta
(
Jednak jeżeli zarząd nie ma z kim rozmawiać, skoro szanowny kibic Kula pisze, że w “ruchu” panuje bezkrólewie to ja mogę tylko powiedzieć że ja jestem najbardziej przegrany bo nie widzę znikąd pomocy. Co tak naprawdę może zrobić zarząd skoro żadne ustalenia nie będą respektowane? Skoro jedna grupa kibicowska coś ustali a dla innej to będzie nie do przyjęcia?? Ja, wierny kibic Legii od lat, jestem największym przegranym. Bo z tego wszystkiego wnioskuję, że jedyną możliwą i akceptowalną przez wszystkie grupy formą zbliżenia stanowisk jest zbiorowe seppuku całego zarządu, łącznie z Walterem. Czy jednak ta optymistyczna dla niektórych wersja wydarzeń wyjdzie nam na dobre?? Czy nie będzie tak że wtedy druga strona poczuje się jeszcze silniejsza i praktycznie nie do opanowania?? A skoro jednak nie jest to wersja optymistyczna i dla dobra Legii ci co są (obie strony) powinni razem zjeść tę żabę to co zrobić jeżeli pewna frakcja zawsze będzie mówiła, że oni tę żabę ….
Oczywiście jest jeszcze jedno wyjście, ale ono też nie jest pewne. Dalej udawać że nic się nie dzieje ale podnieść poziom sportowy. Zastanawiam się tylko, czy gdybym ja był średniej klasy europejskiej piłkarzem (bo raczej nie mówimy tutaj o żadnych top-ach) to czy ja wogóle brałbym pod uwagę oferty Legii. Czy nie odstraszałyby mnie “warunki pracy”?? Przecież każdy człowiek, jak coś dobrze wykona, to chciałby usłyszec choćby dobre słowo. Póki co tutaj takiej gwarancji nie ma….
Więc ja, Walles, niezaangażowany ale wierny kibic (sympatyk, obserwator, piknik – do wyboru) Legii Warszawa, jestem gdzie jestem i widzę to co widzę
Jak któryś z Szanownych Tutaj Piszących jest w stanie wskazać mi światełko w tunelu, to będę szalenie zobowiązany
Sami pesymiści ?
Ja nie – stadion się sam zapełni
Kosmala tak rzekł
Trzeba napisać coś nowego, wystarczy już tej “prywaty”
ps. większości i tak pewnie nic nie mówią stare nicki, stare fora, stare wpisy, stare dzieje, więc należy to zignorować.
kolejny temat dawaj.
Wawrzyn ma rację dość op.. do roboty wielce czcigodny BzK .
I jeszcze słówko do szanownego Wallesa ( nie wiem dlaczego ale kojarzysz mi się z e słynnym angielskim detektywem ) . Na normalne stosunki nie licz , ale jeśli wszelkie agencje ,instytuty i czort wie jeszcze kto robią badania ,biorą za to kasę i wychodzi ,że jednak nowe stadiony wymuszają nowe ( lepsze ) zachowania to niech to będzie tym światełkiem. Gdzie indziej te badania się potwierdzały dlaczego u Nas miałoby być inaczej tym bardziej ,że ” chuligan” Kula też jest optymistą .
Nowe stadiony same z siebie niczego nie wymuszą. Grecy od dawna mają przynajmniej kilka porządnych stadionów, a chuligaństwo jak się tam panoszyło, tak się panoszy, zarażając zresztą także koszykówkę. W Lubinie jest nowy, piękny stadion – i co z tego? W Kielcach śliczna “złocisto-krwista” arena, najbezpieczniejszy stadion w Polsce, ale wystarczyła jedna prowokacja chuliganów mieniących się kibicami Wisły, żeby poleciały race i kamienie, a policja dzielnie walczyła gazem z matkami z dziećmi w sektorze rodzinnym. Agencje i instytuty zazwyczaj robią u nas badania pod zleceniodawcę, więc trudno ich wyniki traktować poważnie. Nie w tym kraju, niestety…
Jedynym rozwiązaniem będzie w naszych warunkach podział trybun na takich zasadach, na jakich samorzutnie dzielą się miasta. Będą chronione specjalnie trybuny dla VIP-ów, w miarę spokojne dla “pikników”, i te ultrasowsko-chuligańskie, gdzie rządzić będą po staremu watażkowie w szalikach, a od czasu do czasu będzie można zarobić pałowanko, gdy sytuacja wymknie się spod kontroli. Tak, jak w mieście, gdzie są luksusowe osiedla dla bogatych za płotem, spokojne, nieco nudne, ale bezpieczne i otwarte dzielnice średniaków i nieco biedniejszych, i wreszcie getta miejskie – często ciekawe, kolorowe, pełne życia, ale niebezpieczne i rządzone przez dresiarstwo, gdzie można oberwać także od policjanta, dla którego każdy przechodzień w takich miejscach to wróg. Niestety, to chyba jedyna forma kompromisowa, która się w naszym społeczeństwie sprawdzi…
Szanowny Senatorze dla Wiliama Wallesa to byłaby obelga, bo przecież był Szkotem
A co do innych spraw, fakt, nadzieja umiera ostatnia