Prysł mit angielskich stadionów
Bloger z Krytej | sierpień 26, 2009 | 8:47 po południuA konkretnie braku na nich chuligańskich ekscesów. Ostatnie derby Londynu udowodniły, że wiara w słuszność angielskich rozwiązań jest czasami wiarą ślepą. Że zakazy stadionowe, meldowanie się najbardziej agresywnych kibiców na posterunkach policji w czasie meczu, wysokie kary za pitch invasion, oficerowie policji dedykowani klubom czy wszechobecny monitoring nie rozwiązują kwestii “kibolstwa”.
Czekam na komentarze dziennikarzy uczestniczących w antykibolskiej krucjacie. Raczej się nie doczekam, bo przecież blogujący redaktorzy z GW nie opiszą tryumfu kibolstwa Millwall i demolki Londynu. A szkoda, chciałbym się dowiedzieć jak bronią własnych poglądów.
Oczywiście, nie pochwalam tego, co stało się przy okazji meczu Pucharu Anglii. Stała się rzecz fatalna. Jednak najważniejsze z naszego, polskiego punktu widzenia jest w tym kontekście podważenie żałosnej teori części dziennikarzy i, co gorsza, ustawodawców, według której twarde prawo jest świetnym narzędziem w walce ze stadionową przemocą.






Dyskusja trwa