Karnet za milion Euro
Bloger z Krytej | czerwiec 29, 2009 | 11:02 przed południemKP opublikował niedawno ceny karnetów na przyszły sezon. Przed dosłownie chwilą ogłoszono także, że na Łazienkowską wraca Mięciel. Wszystko wskazuje na to, że to nie jedyny powrót do Warszawy.
Te informacje teoretycznie nie mają ze sobą nic wspólnego. Dla mnie są jednak mocno powiązane. Nad decyzją o zakupie karnetu na kolejny sezon zacząłem zastanawiać się jakieś 10 minut po ostatniej bramce Chinyamy. Przecież, jeśli gra drużyny Urbana w przyszłym sezonie ma wyglądać tak jak w tym, który właśnie się skończył, przychodzenie na mecze jest przyjemnością góra dwa razy w rundzie. Po co więc wydawać sporą kasę na karnet?
No dobrze, a co, jeśli Urban mnie zaskoczy? Co, jeśli zaczną grać tak, że nawet oglądanie meczów z Piastem czy Odrą będzie przyjemnością? Czy istnieje możliwość, że będę sobie pluł w brodę kupując jakieś biletowe spady na miejsach tuż za filarem?
Ten dylemat postawnowiłem rozstrzygnąć prosto, żeby nie powiedzieć prostacko. Przyjście na Ł3 kogoś wycenianego przez transfermarkt.de na ponad milion Euro zwiększy moją wiarę w lepszą przyszłość na tyle, że odpalę ponad dwieście Euro na karnet. Mięciel jest wyceniany na 400 tysięcy, czyli jeszcze nie jest wart mojego karnetu. Ale co zrobić z Wawrzyniakiem? W końcu 2 miliony Euro stoi przy jego nazwisku jak byk.
Wpadłem we własne sidła. Kupuję. Pocieszam się tym, że gdyby Wawrzyniak nigdy nie grał w Legii i nagle przyszedł do nas, nawet po skandalu dopingowym, też pewnie bym się cieszył. Mam jeszcze jeden argument. Albo mnie Urban miło rozczaruje i zostaniemy mistrzem (wejściem do grupy Ligi Europejskiej Urban by mnie zaszokował ), albo “z przyjemnością” go pożegnam.
Także Senatorze, będziemy mogli wymienić uwagi w przerwie. Choć proponuję raczej wymianę uwag jeszcze przed meczami, w Źródełku albo Returnie. W przerwie konsultuje się najczęściej z ojcem i jego sąsiadem… Pan Pobudka (aka forever1) to też argument;)
A Wy panowie, kupujecie?






Dyskusja trwa