Legijnym skrytożercom mówimy stanowcze nie!
Bloger z Krytej | luty 27, 2009 | 11:13 przed południemMiałem ten wpis napisać już wczoraj, ale słowach komentatora wczorajszego meczu, że od pokonania Sampdorii mija właśnie 18 lat, nie byłem w stanie skupić się na czymkolwiek. 18 lat! Jakoś zaraz po tym wydarzeniu rozpocząłem aktywniej kibicować Legii a w kolejnym sezonie pierwszy raz samodzielnie (bez wiedzy rodziców, naturalnie) poszedłem na Łazienkowską. Impulsem była wygrana z Widzewem. Jak widać, jestem typowym kibicem sukcesu:)
Osobiste wycieczki odłożę na bok, by skupić się na najważniejszym, z punktu widzenia kibica Legii, wczorajszym wydarzeniu. Na szczęście odbyło się bez awantur i prowokacji. Było bardzo spokojnie, może nawet nudnawo. Pod poprzednim wpisem, Senator i Wiktor próbowali mi wybić z głowy nadzieję, że happening świadczy o rychłym nadejściu ery cywilizowanego ruchu kibicowskiego. Rzeczywiście, wiele elementów wczorajszej akcji mogło świadczyć, że mieli rację. Gdyby jednak skupić się na treści oświadczenia odczytanego wczoraj na Podzamczu, można jednak dostrzec promyk nadziei Szczególnie, gdy pomijając fragment o zaślepionych nienawiścią i pogardą wrogach, weźmie się pod uwagę ten cytat:
Pamiętajcie – mamy, tak jak wszyscy, prawa obywatelskie. Wykorzystujmy je w obronie ruchu kibicowskiego. Nasi zaślepieni nienawiścią i pogardą wrogowie są bezradni, gdy to my sięgamy po przepisy prawa i okazuje się, że to oni je łamią.
Niestety, to jedyny symptom zmiany. Reszta bowiem tkwi w ponurej jak wczorajsza noc, teraźniejszości ruchu kibicowskiego. Akcja była protestem przeciwko ewidentnemu nadużyciu władzy a zapewne także i łamaniu prawa przez policję. Gdyby skupiono się na tym, przekaz mógłby nabrać uniwersalnego wymiaru. Protest mógłby zainteresować opinię publiczną. Organizatorzy oblali najważniejszy smaczek wątpliwym w smaku sosem walki z ITI. Zamiast oprzeć się na twardych faktach, doprawiono mocno naciąganą ideologię. Skoro główną tezą akcji (po transparentach i plakatach ich poznacie) był antykibicowski sojusz Waltera i Schetyny, to wczorajszy wieczór był absolutnie najlepszą okazją, by ten tajny układ ujawnić. To byłaby sensacja! Jeśli nie ma żadnych dowodów, to chyba jednak lepiej siedzieć cicho, nie kompromitować siebie i innych kibiców.
Patrząc na akcję z szerokiej perspektywy, można uznać, że SKLW pokazało wreszcie aspiracje do wzięcia udziału w dyskusji na temat ruchu kibicowiskiego. Że próbuje reagować na rzeczywistość nie krzykiem, ale spokojnym, rozsądnym głosem. Będę się upierał, że choćby w całym oświadczeniu były tylko dwa sensowne zdania, to sytuacja zmienia się na lepsze. Oczekiwanie na zmianę radykalną, na natychmiastowe odrzucenie konserwowanego przez lata sposobu myślenia i działania, jest najlepszym sposobem na zdławienie zmian w zarodku. Dlatego, mimo ocierającej się o śmieszność wymowy wczorajszej akcji napiszę – udało się!






Dyskusja trwa