Ostatnie wnioski po Wiśle
Bloger z Krytej | październik 31, 2008 | 10:01 po południuOglądanie powtórek meczów które widziało się na żywo, wnosi czasami zupełnie odmienny punkt widzenia na to, co obejrzało się z trybun. Czasami emocjonujący, szybki i efektowny mecz obejrzany z C Dolnej, okazuje się w telewizorze meczem nudnym, powolnym i ogólnie mało atrakcyjnym. Wczorajszą powtórkę meczu z Wisłą obejrzałem więc z niepewnością. Gdzieś z tyłu głowy majaczył mi poza tym komentarz na temat meczu, jaki przeczytałem w poniedziałkowym dodatku sportowym do „Dziennika”. Mecz określono tam jako nudny i nie spełniający oczekiwań piłkarskiej Polski.
Mecz ,”nawet w telewizji” wyglądał naprawdę dobrze. Na spokojnie mogłem też zwrócić uwagę na rzeczy, które trudno zauważyć, gdy emocje osiągają szczyty mniej więcej co 10 minut. Wnioski są dwa.
Pierwszy – mamy słabe skrzydła. Lewa strona to Wawrzyniak, który obok Muchy był graczem meczu, wyłączając prawą stronę Wisły i umiejętnie (potrafi to jako jedyny gracz Legii) uruchamiając atak długimi piłkami do ofensywnych pomocników lub napastników. Rybus w meczu nie istniał, bardzo często sprawiał wrażenie zagubionego. Prawa strona to zupełnie inny przypadek. Radovic rzadko dostawał od Rzeźniczaka wsparcie w ataku, natomiast w obronie stawał się największym zagrożeniem. Jego dwie straty blisko własnej bramki oraz jedno zbyt krótkie wybicie piłki z pola karnego (ostatnia minuta meczu) skutkowały czterema strzałami (Niedzielan strzelał dwa razy), które Mucha cudem wybronił. Urban powinien przekonać Serba, by ten grał w defensywie o wiele bardziej zdecydowanie. Albo liczyć na szybki powrót Szałachowskiego i pieniądze na lepszego niż Radovic pomocnika.
Drugi wniosek jest bardzej optymistyczny. Legia już niedługo będzie miała charyzmatycznego kapitana z prawdziwego zdarzenia. Iwański asystował przy bramce Grzelaka. Bramce strzelonej największemu rywalowi, bramce strzelonej po długiej przerwie. Wielokrotnie oglądałem powtórkę tej sytacji w internecie. Skupiłem się jednak nie na samym podaniu czy strzale, ale na zachowaniu piłkarzy po strzelonej bramce. Spójrzcie, co Ajwen robi po dobiegnięciu do Grzelaka. Nie gratuluje mu, nie namawia do odegrania pacynki…
…on Grzelaka motywuje. I to w sposób, który cechuje charyzmatycznych liderów. Wygląta to mniej więcej tak, jakby Iwański mówił Grzelakowi “Widzisz? Możesz!”.







Dyskusja trwa