Lewandowski? Kto to jest?
Bloger z Krytej | wrzesień 28, 2008 | 9:27 po południuRobert Lewandowski jakby się zablokował. Chinyama z kolei jakby łapał wiatr w żagle. Nadal jednak słychać na Łazienkowskiej żale, że lechita nie gra w Legii. Szczerze mówiąc, narzekanie, że „Legia nie wzięła Lewandowskiego” zaczyna mnie irytować. W Legii Lewandowski byłby drugim Rybusem. I to z tego, a nie poprzedniego sezonu.
Szczególnie na początku sezonu, gdy Lech gromił przeciwników, a Legia nie potrafiła poradzić sobie z Odrą o Lewandowskim nie mówiono inaczej niż jako o niedoszłym piłkarzu Legii. Niedoszłym z winy Urbana, Trzeciaka a pewnie wielu powiedziałoby, że i Miklasa:). Nikt nie uwzględnia tego, że to sam Lewandowski, może z wydatną pomocą Cezarego Kucharskiego, wybrał najlepszy klub dla siebie. I trudno się dziwić, że był nim Lech a nie Legia.
Lech gra systemem z dwoma napastnikami. W zeszłym sezonie w ataku grali Rengifo, Reiss, Pitry i Zając. Dwóch ostatnich odeszło z Lecha przed przyjściem do niego Lewandowskiego. Reiss może i jest ikoną Lecha, ale wiadomo było już przed sezonem, że ten 36-letni zawodnik nie rozegra całego sezonu w pierwszej jedenastce. Lewandowski miał więc prawie pewność, że będzie grać w pierwszej jedenastce, szczególnie wtedy, gdy strzeli kilka goli. W Legii, grającej jednym, wysuniętym napastnikiem musiałby wygryźć z pierwszej jedenastki będącego w dobrej formie na początku sezonu Grzelaka i walczyć o miejsce z Chinyamą. Nawet gdyby strzelił kilka goli na początku sezonu, pierwszy kryzys formy przypłaciłby ławą. I nie wiadomo, kiedy by z niej wstał. Może dopiero na wypożyczeniu do Odry?
W debiutanckim sezonie w Legii Lewandowski grałby ogony w lidze, połówki w Pucharze Polski a pełne mecze w Pucharze Ekstraklasy czy Młodej Ekstraklasie. Wybór Lecha był dla Lewandowskiego najlepszym rozwiązaniem i wiedzieli to wszyscy, którzy mieli jakikolwiek wpływ na karierę króla strzelców drugiej ligi. Będę żałował, że Lewy nie gra na Łazienkowskiej tylko wtedy, gdy strzeli nam bramkę. Czyli, mam nadzieję, nieprędko.






Dyskusja trwa