Im gorzej dla KP, tym lepiej dla Legii
Bloger z Krytej | sierpień 29, 2008 | 4:41 po południuNie wygraliśmy jeszcze żadnego meczu, nie strzeliliśmy gola. Czas to zmienić! Z Legią chcemy wygrać jak najwyżej – mówi przed niedzielnym meczem Tomasz Hajto. Obawiam się, że obietnice byłego reprezentanta Polski mogą się spełnić. Zabrze po raz kolejny może stać się miejscem, w którym decydują się losy Legii. Jeśli Legia polegnie, a Lech i Wisła uzyskają komplet punktów marzenia o mistrzu z Łazienkowskiej trzeba będzie odłożyć do przyszłego sezonu, albo jeszcze później. Może nawet aż do momentu, gdy Legia będzie miała nowy stadion. Czyli nie wiadomo kiedy.
W proteście przeciwko „dawaniu prezentu Walterowi” dziwi mnie jedno. Skoro warunki są „zbyt dobre” dla dzierżawcy, a dzierżawcą jest KP, to namawianie Radę Warszawy do „urealnienia” postanowień umowy, jest działaniem być może na korzyść miasta, a z pewnością na niekorzyść Legii. Rozumiem, gdyby z taką inicjatywą wyszli zwolennicy rozbudowy metra, kupcy ze stadionu X-Lecia albo fanatycy Polonii. Ale dlaczego robią to członkowie stowarzyszenia, którego jednym ze statutowych celów jest „wytwarzanie atmosfery zaufania i szacunku do klubu, jego sympatyków oraz upowszechniania jej w Polsce i za granicą”? Czyżby nagle każdy z krwi i kości prawdziwy legionista zdał sobie sprawę, że w życiu są rzeczy ważniejsze niż kibicowanie Legii i jedną z nich jest rozwój miasta?
Nie trzeba być specjalnym znawcą relacji politycznych w naszym mieście, żeby domyślić się, iż jakakolwiek akcja uderzająca w działania obecnych władz spotka się z reakcją opozycji. Sejmowe kołtuństwo to postawa dobrze znana także w Radzie Warszawy. Nie dziwi mnie, że decyzje w sprawie stadionu zostały przesunięte w czasie, tak samo jak nie zdziwi mnie, gdy okaże się, że wkrótce dojdzie do unieważnienia przetargu na budowę stadionu z powodu konieczności sfinansowania innych, bardziej żywotniejszych problemów Warszawy, albo braku politycznego kompromisu co do celów inwestycyjnych Stolicy. I nie zdziwi mnie, gdy ktoś z „prawdziwych” stwierdzi, że nie cieszą się z tej decyzji jedynie ITI-oci i pajace Miklasa.
Działania kibiców Legii przypominają mi tsunami, które niszczy wszystko co napotka, nie tracąc nic ze swojej niszczycielskiej siły. Fala zalała właśnie PKiN a zaczyna podmywać podstawy stadionu. Epicentrum trzęsienia ziemi, które ją spowodowało znajduje się na Wiertniczej 166. Obserwowanie tego kataklizmu jest znacznie gorsze niż oglądanie Legii przegrywającej z słabszym ale ambitniejszym i waleczniejszym rywalem.
Tylko kogo w tym wszystkim obchodzi jeszcze piłka?






Dyskusja trwa