Czy KP sporo zapłaci za wyjazdy?
Bloger z Krytej | czerwiec 30, 2008 | 10:11 po południuKtoś w klubie chyba naprawdę przejął się groźbami ludzi deklarujących chęć rozkręcenia awantur podczas przyszłych wyjazdowych meczów Legii. Przejął się do tego stopnia, że poszedł na rękę kibicom. Decyzja niby właściwa, kluby przecież żyją z kibiców, niezależnie od tego, czy są to kibice oglądający mecze w telewizji czy na stadionie – własnym i przeciwników. W profesjonalnym klubie umożliwianie własnym kibicom oglądania meczów na wyjazdach powinno być tak samo oczywiste jak możliwość rozstawienia kamer transmitujących mecze u siebie. Powrót do organizacji wyjazdów to, biorąc pod uwagę treść oświadczenia KP, odwieszenie zakazu nadanego po wydarzeniach w Wilnie. To stwierdzenie rzuca cień na pozytywną stronę całej inicjatywy.
Jeśli klub traktowałby organizację wyjazdów poważnie, to potencjalnych chętnych raczej zachęcałby niż ostrzegał. Trudno dziwić się, że tak robi. e jestem w stanie przypomnieć sobie kiedy klub samodzielnie organizował wyjazd. Jeśli organizacja wyjazdu będzie czymś więcej niż tylko dystrybucją biletów osobom z Kartą Kibica to wątpię, czy w KP znajdzie się ktoś, kto weźmie na siebie odpowiedzialność za wycieczki kibiców do innych miast. Można się spodziewać, że pierwsze wyjazdy będą jednym wielkim zamieszaniem. Tymczasem w atmosferze konfliktu nie ma miejsca na próby i błędy. Klub chce więc odpowiedzialność zrzucić na kibiców. Chce, a raczej musi.
Oczywiście, tylko jeżeli naprawde nie ma innego wyjścia. Teoretycznie można sobie wyobrazić przecież, że założeniem KP jest to, że nikt na oficjalny wyjazd nie pojedzie. W sytuacji gdy oficjalnej grupy kibiców nie ma, (mimo sprzedaży biletów, informacji o organizacji, itp.) za każdą nieoficjalną odpowiada gospodarz. KP umywa więc ręce od ewentualnych rozrób kibiców w barwach Legii. Nie zdziwiłbym się, jeśli byłaby to metoda na sabotażystów.
Zakładając jednak wariant optymistyczny, kibice – jako jedyni obecnie specjaliści od organizacji wyjazdów – są teraz klubowi niezbędni. I mogą swoją „specjalistyczną” wiedzę sprzedać na przykład za cenę zmiany w regulaminie stadionowym, zgodną z orzeczeniem RPO.
Oczywiście sytuacja przetargowa kibiców polepszyłaby się, gdyby kibice dali odczuć klubowi, że na wyjazdy chcą jeździć. Bojkot wyjazdów byłby na rękę KP. SKLW powinno (sorry Garm;)) nawoływać więc kibiców na „robienie popytu” na wyjazdy. Na przykład w postaci jakiejś listy społecznej.






Dyskusja trwa