Vanish Ekstraklasa
Bloger z Krytej | maj 28, 2008 | 11:22 po południuGdy przed trzema laty Centertel podpisywał umowę z klubami pierwszej ligi, wszystko wskazywało na to, że zrobił niezły deal. Koszt usunięcia z koszulek Wisły głównego wtedy rywala Idei – Ery oraz wejście z brandingiem wszędzie gdzie się dało, było w budżecie marketingowym operatora komórkowego praktycznie niezauważalne. Wizje prezesa Rusko zapowiadały sielankę.
Wybuch afery korupcyjnej zmienił perspektywę. Nie widziałem umowy między Centertelem z Ekstraklasą, ale jestem przekonany, że jedynie wysokie odszkodowanie uniemożliwiło jej zerwanie gdy za kratki trafili pierwsi sędziowie. Nazwa Orange, zaczęła pojawiać się w kontekście korupcji i przekrętów. A jeśli tego mało, to i stadionowego chuligaństwa. Gdy prokuratorzy zawiadamiali o kolejnych zatrzymanych “czarnych owcach” a telewizje informowały o kolejnych zadymach miny prezesów Orange musiały być naprawdę rzadkie. .
Koniec współpracy między Orange a Ekstraklasą był sygnałem ostrzegawczym dla potencjalnych nowych sponsorów. Kolejne firmy odcinające się od środowiska futbolowego to już głośno wyjąca syrena. Nie wyobrażam sobie, by w takim wizerunkowym piekle jakakolwiek poważna firma zainwestowała grube pieniądze w sponsorowanie Ekstraklasy.
Przedstawiciele Ekstraklasy nie tracą zimnej krwi. Szkoda tylko, że blefują. Wartość ligi rośnie, twierdzą, opierając swoją teorię na przesłankach wynikających z lepszej dostępności ligowej piłki w telewizji, poprawiającej się infrastrukturze, wynikom reprezentacji i Euro 2012. W gruncie rzeczy jednak mają słabiutkie karty, każdy z ich argumentów można obalić. Program ligowy w otwartej telewizji, to przede wszystkim świetny produkt dla… telewizji, która sprzeda drożej czas antenowy. Infrastruktura poprawia się, ale lepsze stadiony to jeszcze nie powód, by chodzić na ligę. Także kibicowanie reprezentacji nie przekłada się na kibicowanie lokalnym drużynom. Polski styl kibicowania to kibicowanie reprezentantom w biało-czerwonych barwach nie wynikające z zainteresowania dyscypliną. Jedyne, co może rzeczywiście poprawić wartość ligi, to klubowy marketing, który w większości klubów nie istnieje. Pieniądze płynące od sponsora nie wymagają wysiłku, inwestycji i oczekiwania na zwrot z budowania marki. Im lepsze warunki dla sponsora, tym wyższy koszt dla klubów. W pewnym momencie, koszt zaczyna przewyższać zysk. Tak stało się za czasów Orange Ekstraklasy. Co będzie, gdy kluby dostaną jeszcze większą kasę? Cofną się w rozwoju, przejadając pieniądze dokładnie tak, jak robiły to przez ostatnie trzy lata.
Jest jednak światełko w tunelu. Ekstraklasa może pozyskać sponsora w przypadku, gdy podpis w imieniu sponsora będzie składać albo szef działający świadomie na niekorzyść własnej firmy albo właściciel firmy, dla którego wydanie lekką ręką kilkudziesięciu milionów jest tak samo nieistotne jak podejrzany wizerunek, który sobie zbuduje. No, chyba, że prezes Rusko przekona kogoś, że przez najbliższe trzy lata w Ekstraklasie będzie wielkie pranie.






Dyskusja trwa