Wiele hałasu o napastnika
Bloger z Krytej | styczeń 23, 2008 | 11:08 po południuKreowanie informacji to dla agentów piłkarzy jedno z podstawowych narzędzi budowaniu wartości zawodników, dla których pracują. Nie znam niestety nazwiska agenta Żewłakowa, ale trzeba przyznać, że ciężko haruje tej zimy.
Informacja o zainteresowaniu Legii byłym reprezentatem Legii pojawiła się mniej więcej tydzień temu w Super Expressie. Artykuł zestawiał informacje o nadchodzącej „wolności” Żewłakowa z filozofią transferową Legii zaprezentowaną kiedyś przez Trzeciaka (niestety nie potrafiłem wyguglać tej wypowiedzi w oryginale). To jednak, że Żewłakow jest napastnikiem z Warszawy, a Legia takich poszukuje (?) to jednak za mało, by kibice wywarli presję na pionie sportowym Legii. Rolę katalizatora spełnił Maciej Skorża.
Gdyby informacja pojawiła się na parsimonach byłaby klasyczną plotką. Nie byłą nią tylko dlatego, że pojawiła się od razu w mediach. Jednak ma inną cechę plotki, rozsiewa się, obrastając w nowe, sensacyjne treści. „Dziennik” podkręcił ją dodając wielką chęć Żewłakowa na grę w stołecznym klubie. Newsa podają zaraz inne dzienniki, portale i nieoficjalne strony kibiców Legii. Rozpoczyna się gorąca dyskusja nad sensownością Żewłakowa na Łazienkowkiej, połączona z psioczeniem na managerów Legii i chęcią odegrania się na Wiśle za transfery Kałużnego i Dudki. Napastnik, przy którego skuteczności Piotr Włodarczyk wyrasta na maszynkę do strzelania goli, jest przez moment na ustach większości kibiców Legii. Z powodu jednego artykułu.
Plotka ciągle żyje. W „Przeglądzie Sportowym” pojawiła się notka, że Trzeciak nawiązał kontakt z (jeszcze?) zawodnikiem Genk. Biorąc pod uwagę poziom nadintepretacji w całej tej historii, można przypuszczać, że dyrektor sportowy Legii odebrał telefon od agenta zawodnika. Może nawet przez przypadek.






Dyskusja trwa