90-minutowy amator
Bloger z Krytej | grudzień 9, 2007 | 11:39 po południuPrzyznaję, w ciągu ostatnich trzech tygodni zaniedbałem bloga. Powody są także trzy: nawał pracy, remont mieszkania i książka. Przeczytałem ją z wielką fascynacją. Dawno nie wpadła mi w ręce praca o futbolu, podczas czytania której mogłem wielokrotnie pomyśleć „dokładnie o to mi chodziło”.
Praca dwóch Brytyjczyków to kilkusetstronicowa wskazówka w jaki sposób powinno się oceniać managerów czy trenerów. Od czasu, gdy sam byłem managerem liniowym w korporacji zastanawiałem się czy praktykę zarządzania w biznesie można przenieść na zarządzanie w futbolu i na odwrót. Czy trener dzisiejszej piłki nożnej nie powinien być bardziej multidyscyplinarnym specjalistą od strategii niż tylko byłym piłkarzem wpajającym swoim podopiecznym taktykę na najbliższy mecz. Arsene Wenger czy Alex Fergusson oczywiści tę tezę potwierdzają, ale dopiero ta książka uświadomiła mi na jak wielu płaszczyznach musi działać trener piłki nożnej by osiągnąć dziś sukces.
Książka opisuję rzeczywistość brytyjską. Ciekaw jestem opisu rzeczywistości polskiej. Zdaję sobie oczywiście sprawę z korupcji i „klikowości” polskiego środowiska trenerskiego decydującego w dużej mierze o poziomie kompetencji polskich trenerów. Pomijam tych, którzy swoją pozycję zawdzięczają jedynie znajomościami z odpowiednimi (?) osobami. Gdy weźmie się pod uwagę prawdziwą elitę polskiej myśli szkoleniowej – Skorżę, Michniewicza, Urbana czy Smudę nadal ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której poważna firma zaprasza jednego ze wspomnianych trenerów na wykład o motywowaniu drużyny przed kluczowym projektem czy o budowaniu strategii opartej na wyławianiu i wdrażaniu w drużynę talentów.
PZPN ma problem z licencją dla trenera Jagielloni, który kilka sezonów spędził w Niemczech. Gdyby w centrali ktokolwiek ruszył głową, mógłby wpisać, że jako warunek do otrzymania tego uprawnienia konieczny byłby roczny staż za granicą, na dowolnym stanowisku. Kto wie, czy nie w dowolnym zawodzie.






Dyskusja trwa