Nadciąga nowy stadion
Bloger z Krytej | luty 5, 2010 | 12:58 przed południemKula przypomniał mi czasy, gdy z niecierpliwością czekałem na nowy numer Naszej Legii. Stadion był fatalny, Żyleta bluzgała i wcale nie graliśmy wielkiej piłki. A mimo to chłonąłem czasopismo zrobione przez Wiesława Gilera od deski do deski (pewnie też dlatego, że w Internecie o Legii pisał tylko Rami Arouri). Czułem, że to część MOJEGO klubu. Może nawet i mnie.
Założyciel (czy raczej odnowiciel, jak sam siebie przedstawiał) Naszej Legii zmarł w rzeczywistości, w której pani od Coca Coli zatrudnia chłopaków od Pepsi by przyciągnąć klientów kibiców ludzi na nowy stadion. Rzeczywistości, w której sposobem na zapełnienie stadionu ma być dobra kreacja ATL.
Człowiek od deweloperki głosi, że tradycja klubu, jego sukcesy i silny brand Legii Warszawa zrobi swoje. Twierdzę, że nie zrobi. Legia to BYŁ silny brand. Teraz to zbiór mało istotnych, albo złych skojarzeń zarządzany przez ludzi próbujących na chama zmienić target.
Jedyna nadzieja dla tego brandu jest taka, że Sorówka i Nowakowski zrobią coś nie na brief.






Dyskusja trwa