Zawodnik ofensywny
gawin76 | styczeń 8, 2012 | 2:20 przed południemPotencjał finansowy Legii podobno wzrasta, ale owa pozytywna zdać by się mogło tendencja jakoś nie chce znaleźć odzwierciedlenia w budżecie transferowym naszego klubu.
Problem wygląda na poważniejszy niż wielu kibiców uważa – mimo posiadania 30-tysięcznego stadionu, mimo niezłych występów w Lidze Europy, mimo z pompą podpisywanych sponsorskich umów, nadal balansujemy niebezpiecznie blisko granicy finansowej niepewności.
Na szczęście o tym, że pieniądze szczęścia nie dają przekonywały nas skutecznie dwie ostatnie przerwy międzysezonowe. Przed sezonem 2010/11 udało nam się przy pomocy całkiem pokaźnych środków zaliczyć bodaj najbardziej kompromitującą kampanię transferową w historii klubu, natomiast przed sezonem 2011/12 okazało się, ze można dokonać najpoważniejszych od lat wzmocnień drużyny, nie przeprowadzając żadnych transferów gotówkowych.
Logiczne zatem, że klubowi decydenci chętniej zerkają obecnie ku tej metodzie, która okazała się tańsza i skuteczniejsza, natomiast przestrzegam, że niedobrze byłoby przywiązywać się do myśli, że zawsze będziemy mieli tyle pecha przy transferach co latem 2010 i zawsze tyle szczęścia przy podpisywaniu kontraktów co latem 2011.
Upływające kolejne dni bez transferu przyjmuję z pełnym spokojem, ale i ze świadomością tego, że wiosna może być dla nas cięższa niż jesień.
W ligowej czołówce zapowiada się duży ścisk. Do Śląska tracimy 4 punkty i w dość niefortunnym terminie zagramy mecz we Wrocławiu. Lech i Wisła wiosną będą wiosną znacznie lepsze niż jesienią – bo gorzej chyba u nich już po prostu być nie może. My natomiast jesienią pojechaliśmy tuż przy bandzie. Cudów dokonywał Kuciak, zdumiewające przebudzenie zaliczył Rybus, Żewłakow i Ljuboja byli niezawodni, mimo trzydziestu kilku wiosen na karku. Jest u nas parę elementów, które mogą się ‘posypać’.
Przede wszystkim nadal brak nam jakości w ataku pozycyjnym. Mam nadzieję, że istnieje jakiś perspektywiczny plan rozwiązania tego problemu, chociaż kiedy dowiedziałem się, że trener Skorża uważa, że brakuje nam zawodnika do kontr, to… zaniemówiłem ze zdumienia.
Nie mamy zawodnika, który potrafiły rządzić w pobliżu pola karnego przeciwnika, który potrafiłby przetrzymać tam piłkę, postraszyć uderzeniem z daleka.
Teoretycznie jest to pozycja Radovića, ale Rado zbyt często wchodzi w pierwszą linię w miejsce zbiegającego na skrzydło Ljuboji, a jego rola w rozegraniu ogranicza się wówczas do nerwowego nagabywania oddalonych o kilkadziesiąt metrów kolegów, by jak najszybciej rzucili ku niemu długą piłkę. Nie tędy droga.
Może Wolski mógłby zapełnić tę lukę – ale czy już teraz byłby na to gotów, jest to kwestia mimo wszystko dyskusyjna.
Muszę przyznać, że jeden, jedyny, ale celny, przemyślany, ’soczysty’ transfer na pozycję ofensywnego pomocnika ogromnie poprawiłby mi humor przed wiosną.







Dyskusja trwa